wtorek, 5 listopada 2013

Guitar Force - Do Przodu



Otoczka: Co pewien czas szukam zespołu z dziewczyną na wokalu. Albo całego żeńskiego zespołu. Na Guitar Force trafiłem chyba przypadkiem podczas szukania dalszych losów byłych członków rzeszowskiego MonstruM - Habka i Ślimaka. I okazało się, że mają na wokalu dziewczynę. I drugą na drugim wokalu. I do tego skrzypce... Czego chcieć więcej? Wyszukałem ich stronę (wówczas słabo rozwiniętą), potem ich facebookowy profil i jakieś kawałki chyba na youtube. I zaskoczyło. Tak bardzo, że zamówiłem płytkę. Bo lubię wspierać dobre, polskie zespoły.
Muzyka: byłem już po romansie z Exsilium, ale tu podejście do współpracy skrzypiec z metalowymi gitarami jest zupełnie inne. Instrumenty ciekawie współbrzmią, czasem trzeba się skrzypiec dosłuchiwać, czasem są na pierwszym planie. Jest ok. Tu doświadczenie (Habkowe) i młodość dzieciaków z Trioli doskonale się uzupełniają. Jest żywo, czasem mocno młodzieżowo. I dobrze, bo o to w tej muzyce powinno chodzić. Korzenie gitarzysty według mnie słychać najbardziej w pierwszym - tytułowym kawałku, Do przodu. Te pierdzielnięcia na początku kojarzą mi się z jego stylem dobrze znanym z MonstruM. W pozostałych utworach już tego tak nie czuję. Ciekawy jest kawałek Nowa ja,  muzycznie zakręcony,  z duża ilością skrzypiec, klawiszy i bębnów w refrenach.
Wokal: a właściwie dwugłos. Młode, dziewczęce głosy czasem też potrafią nieźle przyłoić. I dobrze. Czasem współgrają, czasem się uzupełniają, choć są łatwo rozróżnialne. Jedno jest pewne - zatrudnienie dwóch wokalistek było trafionym pomysłem, dziewczyny są świetne, choć w chwili obecnej jedna z nich już nie jest w zespole (skrzypaczka o 'drobniejszym'  głosie). Dodatkowym atutem jest świetna artykulacja, dzięki czemu nie trzeba się domyślać tekstów i można się obyć nawet bez książeczki z tekstami. Tu duży plus dla wokalistek ode mnie :)
Teksty: określiłbym je słowem, które często się przewija w tej recce - młodzieżowe. Fajne, czasem zmuszają do przemyślenia pewnych spraw, czasem dają pozytywnego kopa (Do przodu, żywiołowe Przeznaczenie). Ogólnie jestem zadziwiony ich jakością. Mam nadzieję, że usłyszę jeszcze niejeden równie dobry kawałek w wykonaniu Guitar Force, co na tym debiutanckim krążku.
Wydanie: tradycyjnie własnym sumptem, ale całkiem ładnie. Płytka znajduje się w normalnym pudełku cd. Oprócz niej samej mamy porządnie wydrukowaną okładkę... i tyle. Książeczki z tekstami zabrakło, ale to chyba już taka moda ;) Znalazły się tu tylko podziękowania i informacje na temat nagrywania krążka. Mało, ale wystarczająco, ze względów na świetną artykulację tekstów, o czym pisałem wyżej. Płytka z pełnym nadrukiem, czyli 'na bogato' ;)
Całość: jak na debiut dzieciaki z Habkiem zasłużyły na bardzo dobra ocenę. Do tego niski koszt płytki - nic tylko zamawiać i słuchać. A słuchać można godzinami. Do przodu Guitar Force to naprawdę solidny materiał i w moim odtwarzaczu często gościł i nadal tam gości, nie tylko przy okazji tej recki ;) Znaczy się polecam każdemu szukającemu dobrego zespołu z Polski z kobiecym wokalem.

Exsilium - Złudzenia Schowaj



Otoczka: swego czasu szukałem zespołów z kręgu hard'n'heavy z kobietą na wokalu. Coś tam nawet znalazłem, ale nie było tego wiele, a i nic specjalnie ciekawego się nie znalazło.
Jakiś czas potem na forum znalazłem wpis byłej (w chwili obecnej) wokalistki zespołu Exsilium z linkiem do dokonań grupy na portalu megatotal. Materiał spodobał mi się na tyle, że kilka z 'darmowych' groszaków w nich zainwestowałem, a i album ich nabyłem. Pieniądze z pewnością nie są stracone,  jeżeli chcecie wiedzieć więcej, to zapraszam do zapoznania się z całością tej recki.
Muzyka: coś ciekawego, czyli porządnie zagrany hard rock z elementami smyczkowymi. Lubię to? Tak, bo moim zdaniem całkiem zgrabnie i ciekawie to może brzmieć. A w wykonaniu Exsilium brzmi to doskonale. Duży, naprawdę duży plus za muzykę, bo ona jest tym, co sprawia, że chce się wracać do tego albumu. Solóweczki może nie przesadne, ale umilają całość.
Wokal: a nawet często dwugłos wokalistek, czyli coś co może brzmieć świetnie, albo dennie. Tu jest ciekawie. Głosy uzupełniają się, nie ma tu niepotrzebnych wtrąceń drugiego głosu. Jest ok. Dziewczyny dość ciekawie ustawiły ścieżki wokalne. Zatem w warstwie muzycznej nie ma się do czego przyczepić.
Teksty: Tu czasem według mnie jest trochę gorzej niż ze sferą muzyczną. Nie jest tragicznie, ale teksty są jak dla mnie mocno przekombinowane. Nie lubię tekstów zbyt prostych ale też nie lubię zbytniej przesady. Dlatego to jedyny minus, który widzę w całym materiale z krążka 'Złudzenia schowaj'.
Dodatkowym minusem jest brak tekstów w książeczce dołączonej do płyty, czy choćby umieszczenia tekstów do wszystkich kawałków na stronie www Zespołu. Szczególnie brak mi tekstu Bezsenności, czyli mojego ulubionego kawałka... Może kiedyś... ;-)
Wydanie: Płytka dotarła do mnie w slimcase, czyli w tym cieńszym opakowaniu na cd. Płytka posiada całościowy nadruk, czyli jest całkiem profesjonalnie, ale brakuje mi książeczki choćby z tekstami. Zamiast tego jest dwustronna okładka, czyli dość ubogo (Monstrum przyzwyczaiło mnie do bogatych wydań płyt wydanych własnym sumptem... ech, się człowiek przyzwyczaja...). Oczywiście w zadnym stopniu nie wpływa to na ogólną ocenę płyty, bo nie każdy Zespół po wyłożeniu sporej kasy za studio ma jeszcze pieniążki na dodanie całej papierowej otoczki do swego dziecka.
Ale mogło by być lepiej ;-) Braknie choćby informacji o składzie, czy o studiu, w którym materiał został nagrany.
Całość: Album jest z pewnością godny uwagi i chce sie do niego wracać, chociaż czasem przeszkadzają zbyt 'głębokie' teksty, czasem niezbyt wyraźnie wyśpiewane, co przeszkadza w dobrym całościowym odbiorze albumu.
Moja ocena: Płytę oceniam na 4. Jest ciekawa, wydana dość porządnie i niedrogo. Za 10 złotych (plus przesyłka) można wspomóc załogę z Tarnobrzega, bo po ich ostatniej epce ('Ku pamieci', której recka niebawem) widać, że Zespół ewoluuje i być może 'Złudzenia schowaj' nie są jednorazowym wybrykiem.
Polecam wszystkim szukającym czegoś mocniejszego z kobiecym wokalem i skrzypcami :-)

Pink Roses - Revolta



Otoczka: Pink Roses czyli kolejny polski zespół, który jest wynikiem moich powtarzających się co pewien czas poszukiwań zespołów z damskim wokalem. Wzmiankę o tym ostródzkim zespole znalazłem na jakimś forum w temacie o bandach z dziewczęcym wokalem. Trafiłem na ich spejsa i mnie zamurowało. Jeden, słownie jeden kawałek o tytule Gra i chyba była jakaś zapowiedź, że niebawem pojawi się więcej kawałków. Mijał czas, a ich nie przybywało. Ale wracałem tam dla Gry... Była świetna. Potem pojawiła się jakaś inna jej wersja, a potem wysyp kolejnych kawałków. Chłonąłem je wszystkie. A potem był facebook zespołu i oficjalna demówka. Zakupiłem, chociaż były na nim tylko cztery kawałki, i to w większości doskonale przeze mnie ograne. Ale jestem maniakiem i lubię oprócz mp3 mieć płytkę na półce. Aha, brakowało mi Gry... I dostałem płytkę do rąk moich, włożyłem do odtwarzacza i...
Muzyka: trzask płyty gramofonowej doskonale współgrał z wydaniem krążka (o tym dalej)... A z trzasku wypłynęły pierwsze dźwięki... zaraz zaraz - znam te kawałki? Ano znam, słyszałem je już nie raz. Nie dodali tylko odgłosu płyty do starych kawałków. Oni nagrali je na nowo! I to jak. Muzycznie demówka wyróżnia się na plus. Utwory są dobrze nagrane, przede wszystkim równo. Słychać, że to tak bardziej pod profeskę podchodzi...
Wokal: tu też nie bez zmian. Wokalistka jeszcze pewniej operuje swoim głosem, dzięki czemu płyta zyskuje jeszcze bardziej... psychodeliczny (?) charakter. Może nie tyle psychodeliczny co... mistyczny (?) - jak widzicie ciężko mi to nazwać... W każdym razie kawałki stały się jeszcze bardziej wyraziste. Naprawdę podziwiam Agnieszkę, bo nie odcina kuponów, tylko ciągle się rozwija. To słychać - naprawdę. A Przebij śnieg to wspaniały pokaz umiejętności tej wokalistki.
Teksty: mocne, mroczne. Naprawdę dobre. Dodatkowo trafił się na demówce pewien prezent - kawałek Lekarstwo ma zupełnie nowy tekst. Wszystkich ciekawych starego i nowego odsyłam do internetu. Zapewne znajdziecie tam starą wersję tego utworu, a nowy ma już inny tekst. Lepszy? Gorszy? Oceńcie sami. Są zupełnie inne. Może na płytce długogrającej by je oba nagrać? Tylko starszy np w kategorii bonusu? Albo, przekornie, Lekarstwo I i Lekarstwo II na pohybel metalowym bandom, które nagrywają takie numery na tzw. koncept albumach. Ten sam kawałek z dwoma rożnymi tekstami - nowa jakość :)
Wydanie: slimcase z tekturkową okładką. Okładka mikra, bo tylko obrazek od frontu, a w środku spis utworów plus kontakt. Czyli bardzo mało. Płytka a'la winyl, czyli dobrze pasująca do trzasków na początku, na końcu i miedzy ścieżkami. Na białym tle na środku tylko pieczątka (?) z logo Pink Roses. Tyle. Ascetycznie rzekłbym.
Całość: takie mocne 5 :) Serio, dużo dało nagranie od nowa tych wszystkich kawałków, zmierzenie się z nimi raz jeszcze i przerobienie Lekarstwa. A zmiany są nie tylko powierzchowne, ale, jak już wspominałem, znacząco wpływające na klimat tego demka. Podobny zabieg (tylko w wersji demo - lp) zastosował ukraiński zespół Morton - o nim kiedy indziej. Tam też kawałki różnią się od swoich pierwowzorów. To miłe, bo pokazuje, że zespół nie stoi w miejscu, a rozwija się i wciąż ewoluuje. Miło,  że też polski zespół Pink Roses jest na tyle poważnym projektem, aby nie stać w miejscu.
Cóż - po prostu polecam ten materiał demo i czekam niecierpliwie na lp :)

Powroty ;)

Tak się właśnie zastanawiam czy wrócić do tego bloga. Trochę czasu tu spędziłem, moze spędzę jeszcze trochę. Może więcej... Zobaczymy.
Póki co myślę o tym, aby umieścić tu recki płyt, które popełniłem dla bloga H.O.T. Music. Blog już nie istnieje, a teksty wydają mi się tak unikatowe, że należałoby je zachować dla potomności... I ewentualnych fanów zespołów, których płytki oceniałem.
Zatem póki co wrzucę tu stare recki :) A na nowy materiał czekajcie niecierpliwie.