Otoczka: Pink
Roses czyli kolejny polski zespół, który jest wynikiem moich powtarzających się
co pewien czas poszukiwań zespołów z damskim wokalem. Wzmiankę o tym ostródzkim
zespole znalazłem na jakimś forum w temacie o bandach z dziewczęcym wokalem.
Trafiłem na ich spejsa i mnie zamurowało. Jeden, słownie jeden kawałek o tytule
Gra i chyba była jakaś zapowiedź, że niebawem pojawi się więcej kawałków. Mijał
czas, a ich nie przybywało. Ale wracałem tam dla Gry... Była świetna. Potem
pojawiła się jakaś inna jej wersja, a potem wysyp kolejnych kawałków. Chłonąłem
je wszystkie. A potem był facebook zespołu i oficjalna demówka. Zakupiłem, chociaż
były na nim tylko cztery kawałki, i to w większości doskonale przeze mnie
ograne. Ale jestem maniakiem i lubię oprócz mp3 mieć płytkę na półce. Aha,
brakowało mi Gry... I dostałem płytkę do rąk moich, włożyłem do odtwarzacza
i...
Muzyka: trzask
płyty gramofonowej doskonale współgrał z wydaniem krążka (o tym dalej)... A z
trzasku wypłynęły pierwsze dźwięki... zaraz zaraz - znam te kawałki? Ano znam,
słyszałem je już nie raz. Nie dodali tylko odgłosu płyty do starych kawałków.
Oni nagrali je na nowo! I to jak. Muzycznie demówka wyróżnia się na plus.
Utwory są dobrze nagrane, przede wszystkim równo. Słychać, że to tak bardziej
pod profeskę podchodzi...
Wokal: tu też nie
bez zmian. Wokalistka jeszcze pewniej operuje swoim głosem, dzięki czemu płyta
zyskuje jeszcze bardziej... psychodeliczny (?) charakter. Może nie tyle
psychodeliczny co... mistyczny (?) - jak widzicie ciężko mi to nazwać... W
każdym razie kawałki stały się jeszcze bardziej wyraziste. Naprawdę podziwiam
Agnieszkę, bo nie odcina kuponów, tylko ciągle się rozwija. To słychać -
naprawdę. A Przebij śnieg to wspaniały pokaz umiejętności tej wokalistki.
Teksty: mocne,
mroczne. Naprawdę dobre. Dodatkowo trafił się na demówce pewien prezent -
kawałek Lekarstwo ma zupełnie nowy tekst. Wszystkich ciekawych starego i nowego
odsyłam do internetu. Zapewne znajdziecie tam starą wersję tego utworu, a nowy
ma już inny tekst. Lepszy? Gorszy? Oceńcie sami. Są zupełnie inne. Może na
płytce długogrającej by je oba nagrać? Tylko starszy np w kategorii bonusu?
Albo, przekornie, Lekarstwo I i Lekarstwo II na pohybel metalowym bandom, które
nagrywają takie numery na tzw. koncept albumach. Ten sam kawałek z dwoma
rożnymi tekstami - nowa jakość :)
Wydanie: slimcase
z tekturkową okładką. Okładka mikra, bo tylko obrazek od frontu, a w środku
spis utworów plus kontakt. Czyli bardzo mało. Płytka a'la winyl, czyli dobrze
pasująca do trzasków na początku, na końcu i miedzy ścieżkami. Na białym tle na
środku tylko pieczątka (?) z logo Pink Roses. Tyle. Ascetycznie rzekłbym.
Całość: takie
mocne 5 :) Serio, dużo dało nagranie od nowa tych wszystkich kawałków,
zmierzenie się z nimi raz jeszcze i przerobienie Lekarstwa. A zmiany są nie
tylko powierzchowne, ale, jak już wspominałem, znacząco wpływające na klimat
tego demka. Podobny zabieg (tylko w wersji demo - lp) zastosował ukraiński
zespół Morton - o nim kiedy indziej. Tam też kawałki różnią się od swoich
pierwowzorów. To miłe, bo pokazuje, że zespół nie stoi w miejscu, a rozwija się
i wciąż ewoluuje. Miło, że też polski
zespół Pink Roses jest na tyle
poważnym projektem, aby nie stać w miejscu.
Cóż - po prostu polecam ten materiał demo i czekam
niecierpliwie na lp :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz