Od pewnego czasu observoovałem rozwój przeglądarki Google Chrome. Pierwsza jej wersja nie ujęła mnie niczym - brakowało mi w niej wszystkiego, poczynając od blokady reklam na integracji z usługami Google skończywszy. Nie było tu nic. Ludzie cieszyli się z szybkiej pracy, małej zasobożerności... a ja? Nie potrafiłem się cieszyć z niczego co w tej przeglądarce było... Bo dla mnie nic tu nie było...
Niedawno, około wakacji (choć terminu dokładnie nie pamiętam) pojawiła się opcja synchronizacji zakładek. I tu kolejna wtopa Google'a, bo zamiast synchronizować mi zakładki, które miałem dodane w pasku Google Toolbar pod FireFoxem (nawiasem pisząc znajdujących się w rozszerzeniu 'Zakładki' w Google Labs) zaczęło zapisywać i pobierać je z... dokumentów Google, gdzie nie miałem żadnych zakładek, a tych z Labsów nie dało się tam przenieść...
Jednak cały czas była dostępna wersja Google dla developerów, której używałem. Pierwsze przebłyski jako takiej funkcjonalności miały miejsce wcześniej niż wspomniane wsparcie dla synchronizacji zakładek. Można było sobie zablokować reklamy... Wszystkie... Filtr był bezlitosny i bez możliwości prostej, klikanej, konfiguracji. Znów mi się nie spodobało...
Niedawno pojawiła się w internecie witryna umożliwiająca uploadowanie przygotowanych przez siebie (programistów) dodatków - rozszerzeń o Google Chrome. Nie sądziłem jednak, że premiera Rozszerzeń nastąpi tak szybko...
Dzisiaj (sam jestem Dziadkiem ;-) ) wreszcie przekonałem się do Chrome'a. Mam rozszerzenia. Mam wreszcie ikony dostępu bezpośredniego do Kalendarza Google, do Google Readera, mam blokadę reklam. Mam prawie wszystko co chciałem i jeszcze więcej. Bloguję nawet z poziomu Chrome'a. Jest ok...
Tak nawiasem pisząc - od kilkunastu dni używam na moim Asusie EeePC 1000h programu Gmail, który też jest oparty o Chrome'a. I napisze krótko - jestem zadowolony... Więcej na temat tego jak się sprawuje Chrome napiszę za czas jakiś. Póki co jestem zadowolony.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz